| Napisz Coś |
|
|
Wszyscy go znamy i wszyscy kochamy. Samouk, pasjonat. Największe guru polskiej animacji. Kto to taki? Oczywiście Tomek Bagiński. Jak sam mówi, mazał na wszystkim co się da i to od wczesnego dzieciństwa. W wieku trzech lat narysował swój pierwszy minikomiks i tak to dalej leciało. Jako dzieciak projektował plansze do gier na Atari, a potem robił to samo na wchodzących dopiero do Polski pecetach. Rozsądnie poszedł jednak na architekturę, którą zresztą rzucił na czwartym roku, by dostać się na ASP. Bezskutecznie. Sfrustrowany, zamiast do dyplomu, siadł do Katedry, zdeterminowany by poświęcić jej tyle czasu, ile student przeznacza na solidną naukę. Przed komputerem spędził 3 tysiące godzin – ale było warto. Katedra zyskała nominację do Oskara, a sam Tomek Bagiński stał się w Polsce gwiazdą. Ten niespełna sześcio i pół minutowy film otworzył mu drogę do niejednych drzwi. I dalszych sukcesów.
Nie minęły dwa lata, a światło dzienne ujrzał kolejny projekt –Fallen Art, co błędnie przetłumaczono w Polsce na Sztukę Spadania. Znów posypały się brawa i nagrody, w tym prestiżową w świecie animacji komputerowej SIGGRAPH, którą Bagiński jako jedyny twóca został uhonorowany dwukrotnie. Sztuka Spadania to animacja utrzymana w zupełnie innej konwencji niż poprzedni utwór Bagińskiego. On sam przyznaje, że po mrocznej i baśniowej Katedrze poczuł potrzebę zmierzenia się z nieco inną tematyką. I w nieco inny sposób. W przeciwieństwie do pierwszej animacji, która powstawała po prostu chałupniczo, Sztuka Spadania to efekt pracy sztabu grafików komputerowych, pracujących pod swoim kierownictwem Bagińskiego. Pomysł, zrodzony jeszcze w trakcie prac nad Katedrą, został zrealizowany już w profesjonalnym Platige Image. Fallen Art to zupełnie nowa formuła Bagińskiego – przesycona groteską i czarnym humorem. Oczywiście fabularny kształt utworu odzwierciedla także kreska – postacie Sztuki Spadania autorstwa Rafała Wojtunika są karykaturalnie zniekształcone i jaskrawo odbijają charakterek bohaterów. Choć całość niepozbawiona jest dozy makabryczności, operuje zarówno tragizmem, jak i komizmem.
Niestety po Sztuce Spadania deszcz nagród nieco ustał. Bagiński zrealizował jeszcze kilka świetnych animacji, ale mistrzostwa z Katedry już nie powtórzył. Jak sam przyznaje bycie reżyserem nieco wyjaławia – jest się przede wszystkim nadzorcą, a twórcą dopiero w drugiej kolejności. Być może w tym tkwi przyczyna częściowego zatracenia przez Tomka dobrej passy, a i jak wspomina w jednym z wywiadów – także umiejętności rysunku, która tak jak każda inna znika, gdy nie jest szlifowana. Animacji komputerowej na dłuższą metę nie da się jednak robić tak jak powstała Katedra . Trudno jednak mówić o kryzysie twórczym w przypadku Bagińskiego. To, co powstało po Sztuce Spadania, to w dalszym ciągu kawał przyzwoitej roboty. A jest tego trochę. Z ciekawszych projektów należy z pewnością wymienić Animowaną historię Polski, którą jeszcze dziś możemy obejrzeć w kinie 5D. Ponad tysiąc lat historii zawrzeć w ośmiu minutach? Niesłychane - a jednak się udało. I to nawet w nienajgorszym stylu. Historia w tym filmie ujmowana jest w całej swojej nowoczesnej definicji – to nie tylko bitwy i królowie, ale też życie codzienne, przemiany gospodarcze, społeczne i kulturowe. Tak olbrzymia kondensacja treści oczywiście skazuje na subiektywizm – widzimy jak na dłoni co w naszej historii, z perspektywy dziesięciu wieków, wydaje się nam współczesnym najbardziej istotne. Sama ta selekcja jest już ciekawym filmowym doświadczeniem. A to do tego selekcja animowana.
Ciekawą animacją jest także Kinematograf – nostalgiczna opowieść o życiu, które przechodzi koło nosa całkiem niepostrzeżenie. Pozycja animacyjnie bardzo udana kuleje jednak trochę pod względem fabularnym – po dehnelowskich klimatach Katedry i nieoczywistości Sztuki spadania nie urzecze nas Bagiński tak łatwo. Choć jakość technologiczna kolejnych animacji jest bardzo wysoka, to jednak zniknęła gdzieś cała głębia i metafizyczny wydźwięk, którego ślady można było odnaleźć w dwóch pierwszych utworach. Dodatkowo Katedra prezentowała się szczególnie atrakcyjnie ze względu na niepowtarzalny mroczny klimat, który jej towarzyszył od pierwszych do ostatnich sekund. Czyżby więc rzemiosło zastąpiło sztukę? Być może winę za to ponosi praca w prestiżowym studiu Platige Image, które naśladując amerykańską modę, stawia przede wszystkim na solidną technologię swoich produkcji. A co będzie dalej? W planach Hardkor 44 – i jak sama nazwa wskazuje może być hardkorowo – chociażby przez wybór tematu, jakim jest Powstanie Warszawskie. Będzie to pełnometrażowy debiut Bagińskiego, a jednocześnie ewenement w historii polskiej animacji. Jednak czy do tego ewenementu w ogóle dojdzie? Premiera zapowiedziana została na 2012 rok, ale pojawiły się spekulacje, że filmu nie uda się zrealizować. W tej chwili powstaje już kilka produkcji o powstaniu, a animacja Bagińskiego byłaby piekielnie kosztowną imprezą. Według oficjalnych informacji prace nad filmem trwają, jednak zapadła wokół niego jakaś niezręczna cisza. Co z tego wyniknie? Zobaczymy. Obiecywana premiera niebawem. Justyna Marcinkowska |
|
|
| Justyna |
| 3 miesiące 2 tygodnie temu |

Katedra, jak wiele animacji Tomka Bagińskiego, powstała na podstawie opowiadania Jacka Dehnela. Kto nie widział, temu żadne streszczenie nie pomoże – niech po prostu poświęci te sześć minut na obejrzenie filmu 


















Odpowiedź
0
Zgłoś to