
Jestem zagorzałą czytelniczką wspomnień, autobiografii.
Jeżeli traktują o zwykłych ludziach, są mieszaniną nostalgii, humoru, anegdod. Tylko co w przypadku, kiedy opowiadają o śmietance kulturalnej Polski? Spiętrzenie!
Całkowicie przez przypadek usiadłam nad sprezentowaną pod choinkę książką "Mój znak" jakies dwa dni przed śmiercią Wisławy Szymborskiej.
Aktualność tej ksiażki, wspomnień tak mnie poraziła, ze błyskawicznie przeczytałam ją całą.
O czym? Jak sam Autor w podtytule opisuje: "O noblistach, kabaretach, przyjaźniach, książkach, kobietach". Postaciami opisywanymi są, oprócz wymienionej już Noblistki: Nobliści: Czesław Miłosz, Josif Brodski, Seamus Heaney, pisarze, filozofowie, poeci: Stanisław Barańczak, ks. Józef Tischner, ks. Jan Twardowski, Norman Davies, Ryszard Kapuściński: prof. Leszek Kołakowski, prof. Andrzej Szczeklik.
Właściwie każdy Polak, aspirujacy do określenia "inteligenta" powinien znać jak nie dzieła, to sylwetki przynajmniej 3/4 wymienionych postaci, jak nie lepiej wszystkich. Książka ta jest idealnym startem aby spotkać się z tymi wybitnymi twórcami z XX wieku. Poznać ich jakby "od kuchni" a dopiero potem, mając w pamięci ich sylwetki, żarciki (z których śmiałam się niekiedy spazmatycznie), sięgnąć po któreś z ich dzieł. Obok tego opisana jest praca w redakcji "Znaku" w trudnych latach 80. XX w. i też zmagania z cenzurą.
Po przeczytaniu nachodzi też jedna myśl: a dlaczego ja nie obracam sie w tak inteligenckim środowisku? dlaczego mnie to ma ominąć? pisanie limeryków, żartów słownych, rozmowy o literaturze. To się nazywa zarażenie inteligencją.
Źródło okładki: Wydawnictwo Znak.
Odpowiedź
0
Zgłoś to