Czym jest dla Was klasyka? Dla mnie jest czymś, do czego powracamy, przy czym powroty te muszą być bezustannie tą samą dawką emocji. Tak, aby to coś, po co sięgamy kolejny raz, było wciąż jedyne w swoim rodzaju, jak wtedy, kiedy odkryliśmy TO po raz pierwszy. Klasyka wbrew pozorom nie jest pojęciem oczywistym. Każdy osobiście tworzy sobie własne kanony, według których określa co jest, a co nie jest dla niego klasyką. Mój wybór padł w tym tygodniu na określany tym mianem film 9 i pół tygodnia.

plakat z filmu 9 i pół tygodniaRok 1986. Adrian Lyne osiąga sukces jako reżyser Nine 1/2 Weeks. Na pierwszy plan wysuwają się jednak odtwórcy głównych ról - Micky Rourke i Kim Basinger. W filmie połączyła ich niesamowita chemia. Klimat oraz niepowtarzalna atmosfera przepełniona seksem, stała się inspiracją dla wielu późniejszych aktorów i reżyserów, którzy w swoich filmach próbowali osiągnąć podobną relację, zachodzącą między dwoma osobami. Dzieło nie jest komedią romantyczną, jakich wiele na półkach wypożyczalni DVD. Film oficjalnie zaliczono do gatunku erotyk. Uważam jednak, że jest to daleko idące zaszufladkowanie. Myślę, że właściwiej będzie określić go jako dramat otoczony aurą erotyzmu, który niewątpliwie "kipi" z ekranu. Potwierdzić to może ciekawostka, iż rolę konsultanta do spraw filmu powierzono ówczesnemu popularnemu aktorowi, reżyserowi i scenarzyście filmów pornograficznych - Ronowi Jeremiemu. Mało znany jest też fakt, że Adrian Lyne zastosował pewną technikę filmową, która polegała na całkowitym odizolowaniu Kim Basinger od jej filmowego partnera tak, aby emocje związane z pierwszym spotkaniem aktorów przed kamerą były skumulowane, żywe i prawdziwe. Para wcześniej nie omawiała ze sobą scen, ani nie ćwiczyła ich. Efektem tego zabiegu była ta niepowtarzalna, naturalna chemia, którą każdy widz wyczuwa w trakcie oglądania filmu. Decyduje to też o tym, że widz chce po niego sięgać kolejny raz. Kwintesencją 9 i pół tygodnia jest jednak gra aktorska Mickiego (filmowego Johna), dla którego lata 80-te i 90-te były czasem świetności i górowania w  Hollywood. To właśnie wtedy uznany został za bożyszcze kobiet na całym świecie, a jego tajemniczy, pewny siebie uśmiech przeszedł do historii kina. Gwałtowna fala sławy i pieniędzy zmiażdżyła jednak osobowość Rourke’a, który wpadł w wir nałogów. Porzucił chwilowo aktorstwo na rzecz boksu, co przyczyniło się do znacznego pogorszenia się jego wizerunku zewnętrznego. Współcześnie wygląd twarzy Mickiego Rourke’a jest uznawany za jedną z największych wpadek chirurgicznych showbiznesu.

Micky Rourke - dawniej i teraz9 i pół tygodnia to film, który opowiada o gwałtownej, niedługiej (bo przecież to zaledwie 3 miesiące), pełnej namiętności znajomości głównych bohaterów. Elisabeth - kierująca galerią sztuki, młoda kobieta poznaje w przypadkowych okolicznościach Johna, który zaczyna znacznie wpływać na jej dotychczasowe życie. Znajomość przeradza się w fascynację połączoną z pasją, tajemnicą i całą masą emocji, ale też w pewnego rodzaju dramat. Warto wspomnieć o scenie subtelnego striptizu do piosenki „You can leave your hat on”-  Joe Cockera, z udziałem Kim Basinger, która przeszła do historii kina. Dziś możemy odtwarzać ją tyle razy, ile tylko zapragniemy.

 

 

Film doczekał się kontynuacji pt. Następne 9 i pół tygodnia w reżyserii Anne Goursaud i z udziałem Mickiego Rourke'a. Zmiana reżysera i postaci głównej bohaterki, nie została pozytywnie oceniona, a film uznano za nie udaną kontynuację pierwszej części.

9 i pół tygodnia, uważany przez jednych za klasykę, przez drugich traktowany jest jako kicz z lat 90, czego potwierdzeniem była nominacja do 3 złotych malin dla najgorszej aktorki - Kim Basinger, piosenki „I do what I do” i scenariusza. Każdy z nas może się z tym zgodzić lub nie. Ja się nie zgadzam. A co Wy sądzicie o 9 i pół tygodnia? Tym, którzy nie oglądali, mocno polecam, chociażby po to, aby wyrobić sobie zdanie, czy jest to kicz, czy hit.

Z cyklu: Odświeżamy klasykę: Dziewięć i pół tygodnia

Marylka
5 miesięcy 1 tydzień temu

Odpowiedzi

Mike 5 miesięcy 1 tydzień temu
Bez dwóch zdań kultowy film, pełen namiętności i rewelacyjnej gry aktorskiej. Zarówno dla Rourke i Basinger był to złoty czas. Nie wiedziałem tylko, że konsultantem przy filmie był sam Ron Jeremy, żywa legenda branży xxx.
matthew 5 miesięcy 1 tydzień temu
przeciekawy i intrygujący film, dopiero niedawno obejrzałem, rourke mistrz. widział ktoś drugą część? polecacie?
Mike 5 miesięcy 1 tydzień temu
Kontynuacja "hitu" -9 i pół tygodnia- pod tytułem -Następne 9 i pół tygodnia- zwanego też jako "Miłość w Paryżu" mimo obecności Engie Everhart i Mickeya Rourke to zdecydowanie nieporozumienie. Zbędny sequel, zero klimatu, zero emocji i 100% nudy.