„El premio” jest wspomnieniem z dzieciństwa meksykańskiej scenarzystki Pauli Marckovitch.
W wieku 7 lat, z niezrozumiałych dla siebie powodów, przeprowadziła się z mamą z rodzinnego miasta do plażowego baraku nad Atlantykiem. Nieświadoma zagrożenia, chodziła do pobliskiej szkoły, obdarzając dziecięcą ufnością, wszystkie napotkane tam osoby. Beztrosko bawiła się nad brzegiem wzburzonego oceanu, w zimnej, nieprzyjemnej scenerii, tworząc swój własny świat.
Za nakazem mamy opowiadała wszystkim, że jej tata jest sprzedawcą zasłon w Buenos Aires i pamiętała, by nikomu nie zdradzić, że mieszka w domku na plaży. Kłamstwo to początkowo było dla niej formą zabawy i cieszyła się, że wszyscy w nie uwierzyli. Potem jednak, gdy dziewczynka, z którą się zaprzyjaźniła, chciała dowiedzieć się o niej więcej, nie potrafiła udzielić jej odpowiedzi. Zadawała więc mamie coraz więcej pytań. Ta zirytowana powtarzała, że jeśli zdradzi komuś prawdę, to obie zostaną zabite przez żołnierzy, którzy zastrzelili już jej kuzynkę.
Pamięta, że prosiła mamę by wróciły do taty, lecz ona odpowiadała tylko ”nie możemy”. Pamięta, jak pewnego dnia w szkole, napisała wypracowanie o żołnierzach, z powodu którego mama wpadła w panikę, spakowała walizki i czym prędzej zabrała ją z plażowego baraku. Potem siedziały bezradnie na peronie, nie mając dokąd pójść. W końcu mama zdecydowała, że poproszą nauczycielkę, żeby oddała im wypracowanie. Tak też zrobiły i mama kazała napisać jej wszystko odwrotnie niż wcześniej. Nowe wypracowanie zostało wystawione do konkursu organizowanego przez wojsko i otrzymało pierwszą nagrodę. Pamięta jaka była dumna i szczęśliwa, jak chwaliła ją z tego powodu pani nauczycielka i jak gratulowały jej wszystkie dzieci. Tylko mama się nie ucieszyła… Zabroniła jej odebrać nagrodę.

big_g-1.jpg

Film ma charakter dokumentalny. Powstał jako koprodukcja meksykańsko-francusko-polsko-niemiecka. Cecilia (w tej roli Paula Galinelli Hertzog), posłużyła reżyserce do opowiedzenia swojej własnej historii, która wydarzyła się w latach 70 w Argentynie, w czasach wojskowej dyktatury.
To prosta, a przy tym niezwykle intensywna i poruszająca opowieść, doceniona na festiwalu Berlinale za osiągnięcia artystyczne. Nakręcona kamerą z ręki, na szerokim ekranie, sprawia, że widz niemal fizycznie odczuwa chłód, wilgoć i wiejący wiatr, jakby został wrzucony w scenerię filmu.
Na ekranie niewiele się dzieje. Oglądamy przedłużone ujęcia, wątki często pozbawione dialogów, liczne zbliżenia, oddające stany emocjonalne bohaterów. Świat widziany jest oczami dziecka, nie rozumiejącego powagi sytuacji i nie czującego grozy, które usilnie walczy o to, by móc żyć tak samo, jak jego rówieśnicy. Całość przedstawiona bez nadmiaru szczegółów, intensywnych barw - jakby trochę wyblakła - dokładnie tak, jak wspomnienia Pauli Marckovitch.
Dwa srebrne niedźwiedzie bez wątpienia trafiły w odpowiednie ręce - scenarzystki Barbary Enriquez i autora zdjęć Wojciecha Staronia.

Wspomnienie z Argentyny

Ania Waligóra
2 miesiące 3 tygodnie temu