Adam Darski zwany też jako Nergal lub Holocausto to z pewnością nowa osobowość polskiego, dość skostniałego show-biznesu, w którym prym wiodą delikatnie pisząc mało ciekawe postacie.
Przed rokiem 2009, poza wąską grupą fanów black-death metalu, nikt o nim nie słyszał ani nawet nie domyślał się o jego istnieniu. Nikt w sensie w Polsce, bo w Europie zarówno wschodniej jak i zachodniej a zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych jego zespoł Behemoth ma status niemalże kultowy, a każda kolejna płyta w dyskografii zespołu stanowi nie lada wydarzenie muzyczne. To że Darski wraz z Behemothem to zawodowcy, nigdy nie miałem wątpliwości. Muzyka, którą tworzą jest wprawdzie ekstremalna ale nie można jej nic zarzucić. Pod względem technicznym prawie majstersztyk, tekstowo również do przodu. Oczywiście poruszamy się cały czas w stylistyce black-death metalu ze wszystkimi cechami tego nurtu. Dziwi mnie coś innego. Dlaczego ten zdolny facet uznał, że polski światek showbiznesu będzie odpowiednim miejscem aby
zaistnieć w oczach szerokich mas społecznych. Moje zdziwienie nie miało by miejsca gdyby podmiotem całej sprawy był ktoś inny, a nie człowiek wykonujący brutalną, siarczystą muzę z potężnym gitarowym wykopem i mocnym growlem. Do tego lirycznie nawiązujący do satanizmu a wcześniej do szeroko pojętego pogaństwa (zwłaszcza widać to na płytach Sventevith-Strom near the Baltic i Grom z nieśmiertelnymi Lasami Pomorza).
Behemoth istnieje od 1991 roku, dlaczego więc Nergal po blisko 18 latach postanowił wyjść z ciemności i stać się niemalże w jednej chwili osobą publiczną, celebrytą o którym mówi się "na salonach".
Czy to wpływ Pani Doroty Rabczewskiej vel Dody, czy może czysty przypadek. Prawdy pewnie nie uda się poznać. Dla mnie jako osoby, która Nergala traktuje tylko i wyłącznie jako sprawnego muzyka pierwszej wody, fakt, że stał się on celebrytą i lwem salononym został przyjęty z lekkim niesmakiem.
Po co Ci to człowieku pomyślałem, wpisałeś się złotymi literami w historię muzyki, jesteś "towarem eksportowym Polski", gdziekolwiek koncertujesz tłumy szaleją, więc po jaką cholerę potrzebne Ci okładki w Newsweeku, Wprost wycieranie krzesesł u Tomasza Lisa, wywiady w Pani Domu, Dzień Dobry TVN czy w końcu The Voice od Poland.
Nie bardzo to rozumiem, ale ponoć jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o kasę. Może i tak jest w tym wypadku, ale nie mnie oceniać pobudki jakie kierowały i nadal kierują Nergalem. Raczej kompleksów nie leczy występując w telewizji.
Bez nadmiernego wnikania w sens propagowania Adama Darskiego w mediach, przyczynił się on świadomie bądz nie, do niezwykłego podzielenia społeczeństwa.
Dla jednym stał się miłym gościem, jurorem w The Voice of Poland, który mmniej lub bardziej subtelenie adoruje ładne dziewczyny nieszczędząc im komplementów a dla drugich zwłaszcza tych tkwiących w bardziej konserwatywnych poglądach, dał się poznać jak rwący Biblię piewca satanizmu i Diabeł Wcielony. Nie ma dnia, abym nie przeczytał czegoś o Negralu, a to ze chcą się go pozbyć z telewizji, a to że propaguje satanizm, a to że wspiera walczących z białaczką no i przede wszystkim, z kim się obecnie spotyka. Tylko gdzie w tym wszystkim podział się Darski jako muzyk, bo o Behemocie w bieżącym roku roku słyszałem jedynie w kontekście realizacji videa do numeru Lucifer z ostatniego krążka, notabene z gościnnym udziałem Maćka Maleńczuka oraz przez wzgląd na reedycje starych płyt zespołu zaserwowaną przez Witching Hour Productions.
Pomimo tego życzę Negralowi samych sukcesów na polu muzycznym i jeszcze wielu świetnych krążków na koncie jego formacji oraz mam nadzieję, że nie stanie się bezwolną kukiełką stacji telewizyjnych, chcących go pokazywać jako coś na kształt zjawiska popkulturowego.
Odpowiedzi