Często słyszę, że Zdzisław Beksiński był artystą pastwiącym się nad postaciami ze swoich obrazów. Podejmuje więc dziś wyzwanie by go z tego wybronić.

Twórczość Beksińskiego odznaczała się bardzo charakterystycznymi rozwiązaniami formalnymi, które miały w sobie znamienne cechy ruchów awangardowych. Beksiński wyrażał się jednak najpełniej w malarstwie, którego apogeum nazwano okresem fantastycznym. Figuratywna twórczość, swego rodzaju projekcja, której zalążek tkwił w sferze onirycznych fantazji malarza najpełniej objawiał się gdy twórca na podobraziu dawał upust najgłębiej skrywanym wytworom duszy.

medium_8462_f062.jpg

Wcześnie zaczął badać mroczne rejony ludzkiej wyobraźni, nie chciał jednak wywoływać skandali, bo jego twórczość była po prostu specyficzna. I choć kochał życie, miał ogromną odwagę by w sztuce robić to co chciał, ocierając się niekiedy nawet o perwersje i okrucieństwo, którego mimo pomówień nie popierał. Bowiem okrucieństwa wprost nie znosił, a to co tworzył na płótnie było tylko zamknięciem w pewnej formie tego co rodziło się w jego głowie, tego co nawiedzało go w fantazjach i snach.

Nie chciał aby go interpretowano - interpretacja zabija sztukę, a malarstwo jest jedynie do oglądania i wewnętrznego przetwarzania które wzbogaca, rozwija, czyni bardziej świadomym. Jest więc zbędne by do tego co tworzył Beksa dorabiać ideologie, doszukiwać się drugiego dna czy omiatać jego świat jakąś specjalną aurą. Nie chciał być inny, nie chciał być rozpoznawany. Chciał tylko tworzyć w zaciszu, oczyszczać się z wizji jakie w się w nim rodziły.

"Wszyscy mamy problem śmierci przed oczyma. Nie jestem wyjątkiem. Osobiście bardziej boje się umierania niż samej śmierci. Nie jest to lęk przed nicością, ale przed cierpieniem i tego się chyba bardziej obawiam."

Artystyczna metafizyka, ludzkie postacie często skulone, zalęknięte, szalone. Oszpecone ciało, modelki zdeformowane ściskającymi je sznurami. Dzieła piękne, estetyczne, ale jakże brutalne. Przesiąknięte cielesnością, seksualnością, która nie tylko bazuje na pastwieniu się nad wytworami myśli lecz jest też subtelna, delikatna, tajemnicza.

Siła wyobraźni, uzewnętrznienie lęków i marzeń, świat, który każdy z nas nosi w sobie. Świat gdzie pogrzebana jest wyostrzona, delikatna podświadomość, konieczność bycia nadwrażliwym aby drzwi te otworzyć i wkroczyć w mrok - w pełnie wyzwolenia.

medium_image-of-life-and-death-dornai_01.jpg

Technicznie tworzył by ukryć ślady pędzla, utaić proces malarski - pozostawić tylko graficzny obraz wydobywanych na wierzch emocji, majaków. "Pragnę malować tak, jakbym fotografował marzenia i sny. Jest to więc spoza realna rzeczywistość, która jednak zawiera ogromna ilość fantastycznych szczegółów. Być może u innych ludzi sen i wyobraźnia działają w odmienny sposób niż u mnie są to obrazy z reguły realistyczne, jeśli idzie o światłocień i perspektywę."

Wizyjność i mroczna tajemniczość obleczona była sferą psychologiczną. Na płaszczyźnie spotykały się lęki, wizje, wytwory codziennej kontemplacji nad rzeczywistością, bowiem „…ważne jest to, co ukazuje się naszej duszy, a nie to co widzą nasze oczy i co możemy nazwać...” - powiedział kiedyś Beksiński.

Wszystko co robił artysta wywodziło się z abstrakcjonizmu, pozbawione było jednak problemów na tle malarskim. Artysta bowiem swobodnie posługiwał się nie tylko wyobraźnią, ale i pędzlem. Ten był bowiem tylko narzędziem do formowania wizji.

Niepokojąca wymowa dzieła, ilustrowanie fantazji, lęków, obsesji w pewnym momencie zaczęły także dotyczyć tła na którym znajdowały się człekopodobne postacie. Bo z czasem pejzaże stawały się coraz bardziej mistyczne, gotyckie odrealnione, obce odbiorcy, który otwarty był jedynie na realizm. Odbiorcy, który nie miał dostatecznie pobudzonej wrażliwości i wyobraźni. Dla takiego człowieka, twórczość malarza była makabryczna, kapiąca seksem, dzika i brutalna.

medium_beksinski.jpg

Może warto więc przyjąć Beksińskiego takiego jaki był? Skromnym człowiekiem, który malował śmierć by o niej zapomnieć, by się z nią oswoić.

Malować śmierć by choć na chwilę o niej zapomnieć

martyna_ruszczyk
4 miesiące 1 tydzień temu

Odpowiedzi

Mike 4 miesiące 1 tydzień temu
Polecam kazdemu wycieczke do Sanoka i zapoznanie się na żywo z twórczością Beksińskiego. Mistrz klimatu, inspirator wielu artystów, człowiek, którego obrazy będą wiecznie żywe. Rodzimy Wrotycz Rec. wydał w 2007 roku płytę w hołdzie Beksińskiemu. Zagrali m.in. Job Karma z Polski, Kratong z Rosji i Asmorod z Francji.