Są artyści, którzy pojawiają się i już nigdy nie znikają. Są pseudo-artyści, którzy świecą twarzami przed fleszami paparazzi i ci z kolei - chyba szybciej znikają niż się pojawiają. Jest też młode pokolenie artystów, którzy ścigają się między sobą o pierwsze miejsce na piedestale muzycznym, imitują coś co nazywa się kreatywnością, a równocześnie ocierając się o coś, co dla mnie nazywa się kiczem.

Czy ktoś kojarzy Elisabeth Grant? Bo ja nie. A, czy ktoś poznaje głos Lany Del Rey, o której zrobilo się zdecydowanie szumnie i głośno w ostatnich miesiącach? Bo ja tak. Otóż Elisabeth i Lana to jedna i ta sama osoba, występująca pod pseudonimem artystycznym jak większość "gwiazd". Pochodzi z USA, natomiast jej kariera nabrała tempa dopiero po przeprowadzce do Wielkiej Brytanii. Nie napiszę, że to właśnie w Londynie ROZPOCZĘŁA się jej kariera, choć niektórym się tak wydaje. Otóż ta młoda - bo 26 letnia kobieta wydała płytę w Stanach Zjednoczonych Kill Kill, która królowała w formie itunes. Niestety, krążek zniknął wraz z pojawieniem się nowego singla, później płyty Born to Die. Dlaczego? Prawdopodobnie zmiana wizji kreowania wizerunku artystki przez menagerów była tak duża, że postanowiono unicestwić poprzedni wizerunek.

Zazwyczaj zaczynamy od plusów, lecz dziś kapryśnie zacznę od minusów. 1 zasada odbiorcy - bądź wyczulony na chwyty marketingowe. I tak też było w tym przypadku. Miliony ludzi nabrało się kolokwialnie rzecz ujmując na zabiegi PR-owców młodej artystki. Początkowa wersja: namiętna, młoda, pełna pasji Lana Del Rey, o nieudanym starcie życiowy, biedzie, życiu w przyczepie kempingowej. Teledyski (które mnie oszałamiają w pozytywnym sensie) produkowane przez nią samą w skromnych warunkach (głównie mowa tu o Video Games, który wystylizowany jest na totalnie amatorski). Ostateczna wersja? Lana jest córką milionera Roba Granta, który od początku ingeruje w muzykę córki, wspiera ją finansowo, potajemnie promuje. To dzięki niemu Kill Kill pojawił się na itunes w USA. Niezwykle teledyski? Kwestia wybitnej pracy menagerów, jakiegoś doradcy wizerunkowego, który wpadł na genialny pomysł, aby zrobić z Lany artystkę-amatorkę. Fala krytyki zalała Lanę Del Rey. Oczywiście, prawdopodobnie nigdy nie dowiemy się co jest prawdą stuprocentową. A nawet kwestią sporną jest to, czy taka prawda stuprocentowa w ogóle istnieje. Dlatego też, każdy z nas, jako słuchacz, sam zdecyduje, czy kupi płytę, czy nie. Ja kupię.

 

 Lana Del Rey bije rekordy, czołuje w roku 2012 jeśli chodzi o sprzedaż płyt. Dodatkowo piosenki artystki pojawiają się w znanych serialach jak Gossip Girl, jej występy na żywo można oglądnąć w licznych realityshow do których jest zapraszana. Najbardziej znanymi piosenkami są zdecydowanie Video Games, Born to Die, czy Blue Jeans. Ja od siebie polecam serdecznie piosenki mniej znane jak Kill Kill, czy Gramma. Artystka swoim wyglądem zewnętrznym zachwyca, innych podburza. Widać w jej guście muzycznym inspiracje stylem vintage, o zarysie lekko alternatywnym. Muzyka, choć zazwyczaj w spokojnej tonacji zahacza o awangardę, świeżość, innowacyjność. Chce się jej słuchać. Ma potężny, unikatowy głos - lecz tu niestety kolejna uwaga - tylko w wersji studyjnej? Należy wspomnieć o wielkiej krytyce artystki odnośnie jej występów na żywo, szczególnie krytykowany był występ w SNL (saturday night live). Niektórzy uważają iż promowana usilnie przez menagerów artystka, w rzeczywistości nie potrafi nawet śpiewać. Nie sądzę. Wystarczy spojrzeć na inne występy na żywo jak np ten poniżej:

 

W wywiadach Lana wydaje się być zdystansowana, wręcz zagubiona. Ma się wrażenie, że artystka czuje się niekomfortowo wypowiadając się, jest bardzo wrażliwa i pokusiłabym się o stwierdzenie... nieśmiała? Lecz, czy możliwe jest to, aby artystka, która robi karierę miedzynarodową, artystka, która od wielu lat walczy o sławę była nieśmiała? Czy jest to kolejny chwyt wizerunkowy? Tego nie wiemy. Może jestem naiwna, ale mnie Ona porwała. Zdecydowane nawiązanie do stylu retro, delikatne dźwięki bluesa, a jednocześnie pełne nowoczesności - porywają moje uszy. Odprężają mnie, a jednocześnie dają wielką dawkę energii. Muzyka Lany jest inspirująca, wręcz uzależniająca. 

 

Kto jest przeciw, a kto za? Dla zwolenników, mam niemiłą wiadomość. Artystka zapytana o to, kiedy planuje kolejną płytę, odpowiada, że narazie wyczerpała limit tego co chciała słuchaczom przekazać i nie planuje nowego krążka (sic!). 

 

Lana Del Rey - wschodząca, czy zachodząca gwiazda?

Marylka
3 miesiące 1 tydzień temu

Odpowiedzi

kefrin 2 miesiące 4 tygodnie temu
Bez względu na to kim Lana była naprawdę- królową czy żebraczką, na pewno jest po prostu GWIAZDĄ! Dla kogoś kto potrafi docenić muzykę całe to show, teledyski, historie prawdziwe czy nieprawdziwe nie są po prostu ważne. Mogę słuchać jej muzyki nawet nie mając pojęcia jak wygląda i kim jest- ona jest po prostu muzyką, a jej nuty mają w sobie coś co urzeka!
karolajn 2 miesiące 3 tygodnie temu
Wczoraj dostałam płytę Lany jako prezent urodzinowy i muszę przyznać ,że jest to świetna płyta i nie mówię tego tylko dlatego ,że jest to prezent urodzinowy!Każda piosenka mnie uspokaja i sprawia,że chcę słuchać więcej i więcej!Muszę odnieść się do wspomnianego w tekście występu w SNL - moim zdaniem występ nie był taki zły jak go piszą,a jestem osobą naprawdę bardzo krytyczną jeśli chodzi o muzykę wszelaką.Gdy przesłuchałam sobie jej występ dziwiłam się skąd tyle krytyki !Może nie poszło całkowicie po jej myśli ale naprawdę wystarczy posłuchać występów na żywo innych artystów żeby się przekonać ,że wykonanie Video Games i Blue Jeans w SNL było bardzo dobre :) Wiadomo,że każdy szuka w muzyce czegoś z czym może się utożsamiać a o gustach się nie dyskutuje,ale ja mogę szczerze powiedzieć ,że muzyka Lany Del Rey jest dla mnie obecnie bardzo ważna,i piszę to słuchając właśnie jej płyty :)