| Napisz Coś |
|
|
Płyta Lungs pojawiła się na półkach sklepowych w 2009 roku. Był to debiutancki album, powstałego w 2007 roku, zespołu Florence and The Machine. Dwa lata wystarczyły, aby zgromadzić rzeszę wiernych fanów, wyczekujących pierwszej płyty. I choć większość piosenek znana była z festiwali, koncertów czy portalu społecznościowego YouTube, z niecierpliwością czekano na zebranie ich w wersji studyjnej.
Moim zdaniem jest w marzeniach wokalistki coś, co sprawia, że realizują się one w rzeczywistości. Bo ja - jako słuchacz - przenoszę się na te niecałe 50 minut w inny wymiar. Chyba sama do końca nie wiem, czy świat ten kreuje mi Welsch, czy tworzę go ja sama. Jest to jednak mniej istotne niż fakt ogromnej dawki "poweru", który dostaję od grupy Florence and The Machine. Nie można zapominać o pozostałej części zespołu, muzykach, którzy wykorzystują tyle instrumentów i brzmień ile dusza zapragnie. Mamy tu ponadczasową gitarę, fortepian, perkusję, a także całą gamę smyczków: altówkę, skrzypce, wiolonczelę i bajkową harfę. Muzyka doskonale komponuje się z magicznym, potężnym, a jednak delikatnym (jeśli takie połączenie jest w ogóle możliwe) głosem wokalistki, który rzucił na kolana środowisko muzyczne nie tylko w Europie, ale też w Australii, czy nawet w USA. Płyta osiągnęła status platyny oraz złota w wielu krajach. Zdobyła także wiele innych, prestiżowych nagród muzycznych m.in. BRIT Award w 2010 roku. Album rozpoczyna utwór Dog days are over, który pozytywnie wprowadza nas w klimat wydawnictwa. Piątym w kolejności jest, promujący płytę, singiel Kiss with a fist, który został wykorzystany na ścieżkach dźwiękowych do filmów Zabójcze ciało i Wild Child (Zbuntowana Księżniczka). Chwilę później natrafimy na bardzo liryczny, refleksyjny, ale zarazem mocny utwór Cosmic Love, którego magię podkreślić może fakt, iż został on odtworzony na YouTube ponad 10 milionów razy, a jeden z komentarzy - "how can i cry every f*kin time i listen to this..." (lukasavcic) - dobitnie określa emocje, które przekazuje Florence w swoich piosenkach. W tym punkcie pozwólcie, że się zatrzymam - sami posłuchajcie. Trzynastym, kończącym tą dobrze skomponowaną i mocną zarówno pod względem muzycznym oraz tekstowym płytę, jest utwór You've got the Love. Ten awangardowy album opowiada o miłości, cierpieniu, szaleństwie, pasji, zabawie, złości i ciszy, czyli o stanach oraz uczuciach jakie każdy z nas odczuwa w swoim życiu. ALE, jak to najczęściej bywa, nic nie jest tylko czarne, albo białe. Poprzez natłok emocji, które chce nam przekazać Welsch, płyta sprawia wrażenie chaotycznej, wręcz niespokojnej, co może zdecydowanie zmniejszyć jej charakter odprężający. Złotym środkiem na to jest nie przesłuchiwanie albumu w całości, lecz robienie sobie przystanków, co korzystnie wpłynie nad dogłębniejsze zrozumienie zarówno płyty, jak i artystki. Serdecznie polecam, a już niebawem recenzja najnowszej płyty Florence and The Machine - Ceremonials. |
Florence and The Machine "Lungs" - oddychaj głęboko |
||
|
|
||
| Marylka | ||
| 5 miesięcy 5 dni temu | ||

Album obejmuje 13 utworów. Mimo tego, że płyta odniosła komercyjny sukces, muzycznie utrzymana jest w stylu indie rock'a, którego pierwotnym założeniem jest niezależność. Większość tekstów do piosenek napisała frontmanka, a może raczej frontwomanka - Florence Welsch. Ten tajemniczy rudzielec (rocznik 86'), daje nam w tekstach dawkę zwariowanych historii na poziomie geniuszu, pomieszanego z wyobraźnią osoby chorej na schizofrenię. Dzięki temu płyta jest jedyną w swoim rodzaju. Welsch zastrzegła jednak, że jej celem nie jest szokowanie, lecz zachwycenie słuchaczy. Za obowiązek uważa całkowite oddanie się muzyce, fanom i ekspresji tego, jak odbiera świat. Marzy o tym, aby każdy wsłuchujący się w jej wokal, znalazł się w tajemniczym świecie pełnym emocji, uczuć, wrażeń, kolorów i zmysłów, a także usłyszał to, czego nikt wcześniej nie słyszał i poczuł to, czego nikt wcześniej nie poczuł.

















Odpowiedź
0
Zgłoś to